Blog jak widać już nie jest aktualizowany. I raczej nie będzie. Wisi sobie ot tak, ze względów historycznych :)

Pechowe glany - moje przejścia z obuwiem Heavy Duty

Krzysztof Rygielski | 2010-12-31 03:23 | Kategorie: Inne

Na wstępie zaznaczam, że nie jest to artykuł mający w jakikolwiek sposób atakować firmę Heavy Duty czy też przedstawiać ją w złym świetle. Chcę jedynie podzielić się moimi osobistymi, hmm... wrażeniami i przeżyciami związanymi z użytkowaniem obuwia tej firmy.

W październiku 2007 roku kupiłem pierwsze glany firmy HD. Wcześniej kupowałem różne no-name'y z targowiska lub inne dziwadła z podrzędnych sklepów obuwniczych w sąsiedztwie. Jakie by nie były, spełniały swoje zadanie i zdarzało mi się nosić jedną parę latami. Kiedyś młody jeszcze byłem, więc po prostu wyrastałem z obuwia i głównie to był powód kupna nowego. Potem nosiłem pojedyńcze egzemplarze dość długo. Ale wróćmy do butów z HD.

Nie pamiętam jakie było oznaczenie tego pierwszego modelu. Nadal jest sprzedawany i bez problemu potrafię go wskazać w sklepie. Kupiłem go na Chełmińskiej. Glany te podobały mi się wówczas jak cholera. Masywne, ciężkie, z grubą podeszwą z przeszyciem dookoła. Pierwsze 2 tygodnie noszenia były torturą. Otarcia, odciski, nawet zacięta skóra na łydkach od krawędzi buta - coś, czego przy innych glanach nie doświadczałem. Ale wiedziałem w co się pakuję. Słyszałem, że glany z twardej skóry właśnie takie są i trzeba je rozchodzić. Gdy już buty przystosowały się do mnie (a ja do nich), nosiło mi się je naprawdę świetnie.

Problem zaczęły sprawiać po roku noszenia. Jak wcześniej wspomniałem, podeszwa była bardzo gruba. Okazała się jednak być wykonana z jakiegoś dziwnego rodzaju gumy. Wcześniej nie zwróciłem na to uwagi, ale później porównując z innymi modelami zauważyłem istotną różnicę. Była dziwnie miękka i porowata. Problem, o jakim piszę jest taki, że po roku używania owa podeszwa bardzo mocno się starła. W pewnych miejscach prawie na łyso. Zaczęło mi to sprawiać problemy zimą. Trudno chodzi się po śniegu i lodzie w obuwiu ze startym protektorem. Tą pierwszą zimę jakoś przetrwałem.

Rok później niestety już było znacznie gorzej. Podeszwa starła się kompletnie, co praktycznie uniemożliwiało mi chodzenie po jakichkolwiek śliskich powierzchniach, o śniegu i lodzie nie wspominając. Na piętach pojawiły się dziury, które ujawniły, że podeszwa jest w środku w pewnych miejscach pusta. Do otworów dostawała się woda i przy deszczowej pogodzie buty wydawały dziwne dźwięki. W końcowej fazie noszenia tych glanów, podeszwy obu butów wręcz były złamane na pół, w miejscu zgięcia stopy... Pomijając te "drobiazgi", glany te były naprawdę wygodne. Nigdy nie miałem w nich przemoczonych stóp, nawet w najgorszą pogodę. Zapewne gdyby wymienić im podeszwy na nowe, służyłyby mi jeszcze bardzo, bardzo długo. W sumie mam je nadal, więc może kiedyś to zrobię.

W listopadzie 2009 roku kupiłem nowe glany. Tym razem w sklepie w galerii Copernicus. Przeszycia i grube podeszwy mi obrzydły i kupiłem zgrabny, wygodny model 901. Podeszwę mają normalnej grubości, wykonaną z bardzo twardej gumy. Skóra, z której buty zostały wykonane od samego początku była bardzo miękka. Nigdy nie miałem w tych glanach obtartych stóp. Pod względem wygody były (i są nadal) po prostu doskonałe. Kupując je dostałem nawet kartę stałego klienta, więc było mi tym bardziej miło.

Niestety, żeby nie było zbyt pięknie, po roku znów pojawił się problem. Pewnego razu musiałem iść do lekarza, była akurat straszliwa ulewa. Buty po tej wycieczce były kompletnie przemoczone. Pomyślałem sobie: Ok, lało jak cholera, rzadko które buty by to zniosły. Ot pojedyńczy przypadek. Buty wysuszyłem, porządnie napastowałem (jak zwykle zresztą) i używałem dalej. Jakiś czas później znowu padało, tym razem niezbyt mocno. I co? Buty mokre... Trochę w to nie mogłem uwierzyć. Nigdy w życiu, żadne glany, jakie kiedykolwiek nosiłem, nie przemakały. Opinie kolegów noszących również glany z HD, nawet i 5 lat jeden egzemplarz, tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że dobre glany nie mają prawa przemakać. Że coś wybitnie jest nie tak z moimi butami. Dodatkowo nieco rozkleiła się jedna podeszwa, ale to było akurat mało ważne.

15 listopada 2010 oddałem buty do reklamacji. Po 2 tygodniach wróciły do mnie naprawione. W notatce z LZPS Protektor, który serwisował moje buty, napisano, że podeszwy były odklejone i usterkę naprawiono. Faktycznie, gdy się dobrze przyjrzeć, widać było, że ktoś przy butach majstrował. Tu i tam były ślady, prawdopodobnie, kleju. Pomyslałem: Super! Glany naprawione w samą porę, bo akurat zdążyły spaść pierwsze śniegi.

12 grudnia wróciłem z glanami do sklepu. Kolejna reklamacja. Wlazłem w nieco głębszy śnieg i co? I glany mokre k...a! Byłem już mocno wnerwiony. Szczególnie, że oddając buty nie miałem za bardzo w czym chodzić, a zima rozpętała się na dobre. Tego samego dnia postanowiłem kupić nowe glany. W Copernicusie nie było żadnych w moim rozmiarze więc pojechałem do Carrefoura na Olimpijskiej, gdyż tam również znajduje się sklep sprzedający obuwie HD. Również tam ciężko było o mój rozmiar (43-44, zależnie od egzemplarza). Model 901 i tak mi obrzydł, więc szukałem czegoś innego. Ostatecznie zdecydowałem się na 915. Podeszwa bez przeszycia, wprawdzie dość gruba, ale wykonana z tej samej mocnej gumy, co w modelu 901. Buty okazały się być bardzo sztywne, ale po jakimś czasie do nich przywykłem i dały się rozchodzić.

29 grudnia otrzymałem informację, że buty są naprawione i że mogę je odebrać. Zrobiłem to następnego dnia. Przy odbiorze, z pisma od Protektora rozszyfrowałem następującą wiadomość:

"Reklamowane obuwie wykonano ze skór naturalnych nie wodoodpornych, a użytkownik obuwia ma prawo oczekiwać jedynie ograniczonej ochrony przed wodą. Należy dodać, że system montażu przeszywano-dublowany takiej gwarancji również nie daje. W celu zminimalizowania przemakania obuwie zaimpregnowano. Zaleca się konserwację pastami natłuszczającymi."

Czyli w skrócie, jeśli obuwie jest ze skóry naturalnej to nie jest wodoodporne. Super. To w takim razie jakim cudem inne obuwie ze skóry naturalnej, jakie nosiłem wcześniej, bez żadnego problemu chroniło moje stopy przed przemoczeniem? O każde glany dbałem zawsze tak samo. W miarę regularnie je pastowałem. Kto wie, może nie stosowałem jakichś "renomowanych środków" o szczególnie wygórowanej cenie w porównaniu do zwykłych past? Innym butom zwykłe, czarne pasty natłuszczające doskonale wystarczyły. Temu egzemplarzowi glanów, model 901, widocznie nie.

Nie wiem jak inni, ale mnie nie stać na kupowanie nowego obuwia za prawie 300 zł co roku. Dobre glany, czy buty w ogólności, powinny przy normalnym użytkowaniu i konserwacji służyć latami, a nie miesiącami. Może to też powód aby zrezygnować z glanów i poszukać czegoś innego. Nie chciałbym jednak tego robić, gdyż po prostu lubię glany i nie ma dla mnie lepszych butów. W sensie ogólnym, nie dotyczy to wadliwych wyjątków, którymi miałem do czynienia.

No i oczywiście zawsze rozwala mnie nieśmiertelny tekst każdego sprzedawcy: "nigdy nie mieliśmy reklamacji na ten model". Te słowa słyszałem już nie raz. Nie tylko od obsługi sklepów HD, której mówiłem o moich problemach z poprzednimi modelami glanów, ale i od sprzedawców z innych sklepów, w których trafiłem na buty kiepskiej jakości. Od sprzedawczyni, która mi sprzedała moje nowe 915-stki usłyszałem nawet, że jej zdaniem glany to buty prawie niezniszczalne i była szczerze zdziwiona, że miałem jakiekolwiek problemy.

Sam nie wiem co mam myśleć. Może mam jakieś koślawe nogi, że buty szybciej się niszczą? Fakt, mam płaskostopie, ale nie sądzę, aby to mogło być powodem. W szczególności przemakania. "Naprawione" 901-ki będę nosił przy łagodniejszej pogodzie. 915-stki póki co spisują się znakomicie. Zdarzyło mi się, i to nie raz, przypadkiem wleźć w bardzo głęboką kałużę czy łazić po głębokim i mokrym śniegu. Jak dotąd ani śladu wody wewnątrz buta. Ochraniają mnie przed wilgocią wprost doskonale. A przecież to "obuwie wykonano ze skór naturalnych nie wodoodpornych", więc jak to jest?

No to się rozpisałem. Gratulacje, jeśli ktoś dobrnął do samego końca.